11.01.2018

P&P reportaż ze ślubu

Ten ślub obfitował w niespodzianki. Na spotkaniu organizacyjnym z przyszłą młoda parą dowiedziałam się, że Piotr jest... olimpijczykiem!! Zdobył w Rio 6 miejsce w taekwondo :). Potem okazało się, że i Paulina i Piotr pochodzą z tej samej dzielnicy co ja.  Dzień ślubu był pierwszym słonecznym dniem po tygodniu obfitych opadów. W czasie ceremonii zorientowałam się,  że wśród gości jest moja koleżanka. Przyjaciele pary młodej zaskoczyli nas pięknym szpalerem mistrzowskich pasów przy wyjściu z kościoła, a na koniec Paulina stwierdziła, że nie będzie karmić Piotra tortem :). Przekonałam się, że adrenalina jest nieodłącznym elementem pracy fotografa ślubnego:). To także pierwszy ślub w tym sezonie, w którym para chciała sesję poślubną:) i to nie byle jaką, bo na AWF :), co też mnie zaskoczyło i ucieszyło. A gościem specjalnym w czasie sesji był czarujący Shogun (ale o tym w następnym odcinku). 
Paulina, Piotr - jeszcze raz wszystkiego najlepszego!